← Blog
SEO

Link building dla e-commerce — strategia, której nie kupisz w paczce

· LMW Commerce · ~16 min czytania · 3410 słów
Link building dla e-commerce — strategia, której nie kupisz w paczce

W skrócie

Link building dla e-commerce w 2026 to dyscyplina, w której jakość, kontekst i tempo decydują o wszystkim — a ilość praktycznie o niczym. Sklepy mają strukturalnie trudniej niż blogi, bo strony produktowe i kategorii nie są naturalnie linkowalne. To wymaga innego podejścia niż „kupmy paczkę linków i zobaczmy”. W tym artykule pokazujemy, jak my w LMW Commerce układamy profil linkowy sklepu — dlaczego odrzucamy hurtową taniochę, co realnie buduje autorytet domeny w oczach Google i dlaczego pierwsze sensowne efekty pojawiają się dopiero po 3–6 miesiącach.

Kiedy słyszymy „link building”, w głowie najczęściej pojawia się obraz bloga lifestyle’owego, który zbiera dziesiątki linków bez większego wysiłku, bo każdy nowy artykuł jest sam w sobie powodem do zacytowania. Sklep internetowy działa w innej rzeczywistości. Strona produktu, na której znajduje się jedna świeca, jeden plecak, jeden zestaw kosmetyków — nie jest treścią, którą ktoś z własnej woli zalinkuje w swoim artykule. Strona kategorii „Świece sojowe” też nie. To strony transakcyjne, a nie poznawcze, więc nie generują naturalnych linków praktycznie nigdy.

Z tego prostego faktu wynika cała strategia link buildingu dla e-commerce. Sklep musi sam stworzyć powody, dla których ktoś zechce go zalinkować, albo dotrzeć do redakcji i wydawców z propozycją współpracy, która ma wartość po obu stronach. Nie da się tego załatwić listą kontaktów i dwucyfrowym budżetem. Da się to ułożyć w powtarzalny proces, który po kilku miesiącach zaczyna pracować na pozycje organiczne, ruch i sprzedaż.

W LMW Commerce traktujemy profil linkowy sklepu jako część szerszej strategii SEO — obok contentu blogowego, optymalizacji opisów kategorii i czysto technicznego SEO. Bez fundamentu w postaci sensownej treści na stronie, link building nie ma czego wzmacniać. To jest pierwsza rzecz, którą trzeba sobie powiedzieć, zanim ktokolwiek zacznie rozmawiać o domenach, anchorach i tempie publikacji.

Co Google zmienił w postrzeganiu linków w ostatnich latach

Algorytm Google od kilku lat ewoluuje w jednym kierunku — coraz lepiej rozumie kontekst tematyczny domeny i coraz słabiej reaguje na linki, które w ten kontekst nie pasują. To znaczy, że link z portalu o tematyce ogrodniczej do sklepu z elektroniką użytkową jest dziś dla algorytmu sygnałem słabszym niż link z mniej znanej, ale tematycznie spójnej domeny.

Druga zmiana dotyczy tempa i wzorców. Sztuczne wzorce — równomierne rozłożenie 50 linków w miesiącu z anchorami typu „najlepszy sklep z butami” — Google rozpoznaje algorytmicznie i ocenia jako próbę manipulacji. Nawet jeśli żaden pojedynczy link nie wygląda na spam, sam wzorzec dystrybucji może obniżyć zaufanie do całej domeny.

Trzecia zmiana, którą warto zapamiętać, dotyczy oceny intencji. Google rozróżnia dziś, czy link został umieszczony jako naturalna część contentu (np. ekspercki komentarz w artykule branżowym), czy jako element wymiany handlowej. Atrybuty rel="sponsored", rel="ugc" i rel="nofollow" istnieją po to, żeby właściciele stron sami sygnalizowali charakter linku. Ich pomijanie tam, gdzie powinny być, też jest sygnałem.

Sumarycznie — krajobraz w 2026 jest taki, że masowe i tanie metody link buildingu albo nie działają, albo szkodzą. To, co działa, wymaga więcej wysiłku, więcej kontekstu i więcej cierpliwości niż pięć lat temu. Ale to też, co działa, daje efekt dużo bardziej trwały i odporny na update’y algorytmu.

Strategie, które realnie budują profil linkowy sklepu w 2026

Nie ma jednej metody, która sama w sobie wystarczy. Profil linkowy buduje się równolegle z kilku źródeł, a każde z nich pełni inną funkcję.

Digital PR i komentarze eksperckie. Sklep, który ma w zespole osobę z realną wiedzą o swojej branży — produkcji, materiałach, trendach, regulacjach — może systematycznie dostarczać redakcjom mediów branżowych i ogólnobiznesowych komentarzy do publikowanych artykułów. To działa wtedy, kiedy komentarz wnosi wartość dla czytelnika, a nie kiedy jest ukrytą reklamą. Linki, które stąd pochodzą, są często najmocniejsze w całym profilu, bo siedzą w kontekście redakcyjnym.

Guest posting wysokiej jakości. Pisanie dla cudzych domen wciąż działa, ale tylko wtedy, kiedy artykuł jest realnie dobry, a domena jest tematycznie spójna i ma własny ruch organiczny. Guest post na słabej domenie, postawionej tylko po to, żeby sprzedawać miejsca, nie pomaga — i często szkodzi, bo Google rozpoznaje taki schemat.

Content, który przyciąga linki organicznie. Najtrudniejsza i najbardziej wartościowa metoda. Sklep tworzy treść — raport branżowy, narzędzie online, kalkulator, mini-poradnik z unikalnymi danymi — która jest na tyle interesująca, że inne strony cytują ją z własnej woli. To inwestycja długoterminowa, ale jeden dobry „linkable asset” potrafi zebrać kilkadziesiąt linków przez kilka lat, bez żadnego dodatkowego nakładu.

Broken link building. Wyszukiwanie zepsutych linków na cudzych domenach (do nieistniejących już zasobów) i proponowanie zastąpienia ich linkiem do własnej strony, która tematycznie pasuje. To metoda pracochłonna, ale skuteczna, bo właściciel strony często chętnie naprawia swój błąd.

Partnerstwa i wymiany branżowe. Rzemieślnicze sklepy, lokalni producenci, producenci z komplementarnych kategorii — naturalna sieć współpracy, która generuje linki obustronne. Tu trzeba uważać na schematyczne wymiany 1:1, bo to też jest wzorzec, który Google rozpoznaje. Lepiej, jeśli sieć jest naturalnie nieregularna.

Outreach do mediów lokalnych i niszowych. Sklepy z lokalnym rozpoznaniem (regionalna marka, lokalna produkcja, lokalny showroom) mają dostęp do mediów regionalnych, które chętnie piszą o lokalnych firmach. Tu też kluczowy jest realny powód do rozmowy — nowość produktowa, jubileusz, ciekawa historia.

To nie jest wyczerpująca lista, ale dobrze pokrywa to, co realnie działa. W każdej z tych metod kluczowe jest jedno — wartość dla drugiej strony. Bez tego rozmowa kończy się na trzecim mailu, a w najgorszym wypadku — przy biurku redaktora, który dodaje adres nadawcy do czarnej listy.

Jakość, kontekst i tempo — trzy parametry, które decydują o wszystkim

Wszystkie metody zostawmy z boku na chwilę. Wróćmy do trzech parametrów, które decydują o tym, czy profil linkowy sklepu pracuje na ranking, czy zaciąga go w dół.

Jakość domeny linkującej. Mierzona nie tylko klasycznymi wskaźnikami autorytetu (DR, DA), ale przede wszystkim realnym ruchem organicznym i historią domeny. Domena z DR 50, ale bez ruchu organicznego, bez treści świeższej niż sprzed trzech lat — jest podejrzanie martwa. Domena z DR 25, ale z aktywnym ruchem, regularną publikacją i tematyczną spójnością — jest w wielu przypadkach mocniejszym sygnałem dla Google.

Kontekst tematyczny. Link z tematycznie powiązanej domeny waży kilka razy więcej niż link z domeny niezwiązanej, niezależnie od jej formalnego autorytetu. Sklep ze świecami zyskuje najwięcej z linków od mediów wnętrzarskich, lifestyle’owych, prezentowych, z domeną zawierającą realne treści dla osób zainteresowanych aranżacją wnętrz. Link z portalu o motoryzacji do takiego sklepu — nawet jeśli formalnie wygląda dobrze — jest prawie pomijalny.

Tempo i naturalność dystrybucji. Sklep, który nigdy nie miał żadnych linków, a nagle w jednym miesiącu pojawia się 40 linków, jest dla algorytmu albo wirusowo popularny (rzadkość, którą Google potrafi zweryfikować innymi sygnałami), albo manipuluje wynikami (reguła). Naturalny wzrost profilu linkowego jest nierównomierny, ale stopniowy. Lepszy jest profil rosnący o kilka dobrych linków miesięcznie przez rok, niż profil rosnący o trzydzieści słabych linków w pierwszym miesiącu i zerze przez kolejne dwanaście.

Te trzy parametry trzeba patrzeć łącznie. Pojedynczo każdy daje fałszywy obraz. Razem dają mapę, na podstawie której można zbudować profil linkowy, który rośnie w sposób, jaki Google interpretuje jako naturalne uznanie marki.

Czego NIE robić — anty-wzorce, które wciąż widzimy w 2026

Pracujemy z kilkoma sklepami, które trafiły do nas po wcześniejszych „kampaniach link buildingowych” z efektami od neutralnych do destrukcyjnych. Wzorce powtarzają się na tyle, że warto je wymienić — żeby unikać.

Hurtowe paczki tanich linków. Oferta typu „1000 linków za grosze” albo „100 linków SEO w miesiąc” — to praktycznie zawsze schemat oparty na PBN-ach (private blog networks), katalogach niskiej jakości lub farmach contentu. Google rozpoznaje te schematy i regularnie je dewaluuje. W skrajnych przypadkach domena dostaje manualną karę i wypada z indeksu na konkretne frazy.

Exact match anchor stuffing. Profil, w którym większość linków ma anchor identyczny z frazą docelową („sklep ze świecami sojowymi”), to czerwona flaga dla algorytmu od dobrych kilku lat. Naturalny profil ma przewagę anchorów brandowych (sama nazwa marki), URL-i, fraz częściowo dopasowanych i ogólnych („tutaj”, „kliknij”, „strona producenta”) — exact match jest w mniejszości.

Jednorazowe „ataki” linków. Pięćdziesiąt linków w pierwszym miesiącu, zero przez kolejne sześć — to nie jest link building, to jest spike, który algorytm filtruje. Profil linkowy sklepu trzeba budować równomiernie, latami, a nie kampaniami.

Linki z domen tematycznie niezwiązanych. Sklep ze świecami z linkiem w portalu o kryptowalutach. Sklep z odzieżą sportową z linkiem w portalu o wędkarstwie. To, że link technicznie istnieje, nie znaczy, że Google go liczy. Im bardziej tematycznie odjechany, tym mniejszy efekt — często zerowy.

Brak własnego contentu na stronie sklepu. Próba budowania profilu linkowego sklepu, który ma dziesięć stron kategorii bez opisów, brak bloga i brak żadnych „linkable assets” — to próba budowania piętra bez fundamentu. Linki prowadzące do strony bez treści nie mają czego wzmacniać. Najpierw content, potem linki.

Mit „kupimy 100 linków za 500 zł i będzie ranking”. To podejście, które przestało działać około 2018 roku — od czasu kolejnych iteracji algorytmu Penguin, a potem od czasu ciągłego uczenia się modelu Google na podstawie sygnałów manualnych ocen jakości. W 2026 roku tanie hurtowe linki mają wartość bliską zera, a w wielu przypadkach wartość ujemną.

Dlaczego sklepy mają trudniej niż blogi — i co z tego wynika

Blog dostaje linki naturalnie, bo każdy nowy artykuł jest powodem do cytowania. Sklep — nie. Strona produktu nigdy nie zostanie zacytowana w artykule eksperckim, bo nie wnosi treści, tylko ofertę. Strona kategorii to samo. Strona „O nas” — czasami, ale rzadko.

Konsekwencja tego jest praktyczna i poważna. Sklep, który chce realnie budować profil linkowy, musi tworzyć zasoby, które się linkują — i to w obrębie własnej domeny. Najczęściej oznacza to dobrze prowadzony blog ekspercki, w którym pojawiają się treści wartościowe na tyle, żeby ktoś chciał je zacytować — poradniki, raporty, analizy, kalkulatory, narzędzia.

Linki przychodzące na takie treści wzmacniają autorytet całej domeny — w tym stron kategorii i produktów. To jest długa droga, ale jedyna, która naprawdę działa w skali kilku lat. Sklepy, które zaniedbują własny content i jednocześnie próbują „dokupić” linki na stronach transakcyjnych — uderzają w sufit niezależnie od budżetu.

Drugi praktyczny wniosek — sklep musi mieć opowieść. Producent z historią, lokalna marka z misją, sklep z unikalnym podejściem do produktów — każdy z tych przypadków otwiera drzwi do digital PR i mediów branżowych. Sklep, który jest „jeszcze jednym sklepem z butami w internecie”, takich drzwi nie ma. Pozycjonowanie marki — tożsamości, języka, wartości — jest częścią strategii link buildingowej, nawet jeśli na pierwszy rzut oka tego tak nie nazywamy.

Atrybuty rel — co znaczą i kiedy są neutralne dla SEO

Krótkie wyjaśnienie kwestii, która regularnie wraca w rozmowach z klientami. Nie wszystkie linki, które widać na stronie, przekazują „moc SEO”. Atrybuty rel w HTML decydują o tym, jak Google ma interpretować dany link.

rel="nofollow" — Google nie podąża za linkiem i (w klasycznym ujęciu) nie przekazuje przez niego sygnału rankingowego. W praktyce od 2019 roku Google traktuje ten atrybut jako „wskazówkę”, a nie sztywną dyrektywę — czasem może i tak uwzględnić link, ale efekt jest słabszy.

rel="sponsored" — sygnalizuje, że link został umieszczony w wyniku wymiany handlowej (publikacja sponsorowana, reklama). Google nie przekazuje przez niego sygnału jako naturalnego linku. Ten atrybut jest właściwie obowiązkowy dla każdego linku, który powstał w wyniku jakiejkolwiek formy płatnej współpracy — pomijanie go to ryzyko.

rel="ugc" — link pochodzi z treści generowanej przez użytkowników (komentarze, fora). Google traktuje go z odpowiednią ostrożnością.

Brak atrybutu (link dofollow) — link standardowy, przekazujący pełny sygnał. Tylko takie linki realnie budują profil w sensie rankingowym.

To, co warto zapamiętać — wartość ma profil linków dofollow z tematycznie spójnych, jakościowych domen. Linki nofollow i sponsored nie są bezwartościowe (mogą generować ruch, świadomość marki, sygnał zaufania), ale nie są tym, co przesuwa pozycje w wynikach organicznych. To jest czysta arytmetyka, którą warto wbić sobie w głowę przed rozmową z dowolnym dostawcą link buildingu.

Najczęściej zadawane pytanie — „skąd mam wiedzieć, że to działa”. Odpowiedź jest mniej przyjemna, niż klient by chciał, bo link building rzadko daje efekty w trybie tygodniowym. Mierzymy go w cyklach kwartalnych i półrocznych, na trzech poziomach.

Poziom 1 — autorytet domeny. Wskaźniki Domain Rating (Ahrefs), Domain Authority (Moz) czy URL Rating dla konkretnych podstron. To są metryki pomocnicze, nie decyzyjne. Pokazują kierunek, ale nie korelują 1:1 z rankingami w Google.

Poziom 2 — pozycje na frazy docelowe w Google Search Console. To jest mocniejszy sygnał. Jeśli przez kwartał systematycznie rośniemy na frazach kategorii, na frazach z długiego ogona, jeśli rosną wyświetlenia w wyszukiwarce — link building (razem z resztą SEO) pracuje.

Poziom 3 — ruch organiczny i konwersje. Najtwardsza metryka, ale i najbardziej opóźniona. Wzrost ruchu organicznego rok do roku to realny wskaźnik, że strategia działa. W e-commerce dochodzi jeszcze dolny lejek — czy ten ruch konwertuje, czy tylko ogląda.

Krótko mówiąc — pierwsze sensowne sygnały pojawiają się po 3–4 miesiącach (zmiany pozycji na frazy długiego ogona), realne efekty biznesowe (ruch + sprzedaż) po 6–12 miesiącach. Każdy, kto obiecuje „efekty w miesiąc”, albo nie wie co robi, albo świadomie wprowadza w błąd.

Powiązany temat — jak czytać dane z Google Search Console i co z nich realnie wyciągnąć — pokrywamy w audycie SEO sklepu na Shoperze. Bez tej warstwy mierzenia, nawet najlepsza strategia link buildingowa zostaje bez feedbacku, czyli bez możliwości korekty kierunku.

Link building nie istnieje w próżni. Pracuje wtedy, kiedy jest jednym z elementów spójnej strategii SEO sklepu — obok technicznego SEO (struktura URL-i, prędkość strony, dane strukturalne), SEO on-page (opisy kategorii, opisy produktów, blog) i UX (ścieżka konwersji, mobilność).

Jeśli sklep ma słaby fundament — wolną stronę, beznadziejne opisy kategorii, brak bloga — żaden link building nie pomoże. Linki prowadzą wtedy do strony, która nie potrafi z nich nic wyciągnąć. Zaczynamy zawsze od fundamentu — to jest lekcja, którą mamy z każdego sklepu, który wcześniej próbował „od linków” i utknął.

Praktyczna sekwencja, którą stosujemy z klientami GROW (od 1 290 zł/mies.), wygląda mniej więcej tak: najpierw audyt techniczny i SEO (diagnoza, co naprawić w pierwszej kolejności), potem naprawa fundamentów (opisy kategorii, dane strukturalne, prędkość strony, struktura URL-i), następnie uruchomienie bloga eksperckiego z treściami o potencjale linkowalnym, równoległy start link buildingu w niskim ale stabilnym tempie i wreszcie cykliczne raporty z korektą strategii co kwartał.

W tej sekwencji link building zaczyna działać po kilku miesiącach, ale działa wtedy, kiedy reszta jest na miejscu. Jeśli klient próbuje skrócić sekwencję i zacząć od link buildingu — zwykle tracimy pierwsze 3–6 miesięcy budżetu na linki, które nie mają czego wzmocnić. Lepiej tych pieniędzy nie wydawać wcale.

Tematy SEO bardziej fundamentalne — od czego zacząć z SEO sklepu na Shoperze — opisaliśmy w tym artykule wprowadzającym. Dla sklepów, które chcą SEO traktować poważnie, polecamy też nasz wpis o opisach produktów pod SEO — to często pomijany element, który decyduje o jakości fundamentu. Warto też zajrzeć do case study budowy sklepu jakulo.pl, żeby zobaczyć jak wszystkie warstwy SEO układają się razem w żywym sklepie.

Dlaczego my odrzucamy hurtowe podejście

Dostajemy regularnie zapytania od klientów, którzy chcą „pakiet link buildingowy” — N linków za M złotych, z gotową listą domen do wyboru. Odpowiadamy zawsze tak samo. Nie pracujemy w ten sposób.

Nie pracujemy, bo widzieliśmy, co takie pakiety robią z domenami klientów, którzy trafili do nas po wcześniejszych „kampaniach”. Widzieliśmy spadki w wynikach organicznych, manualne kary, wieloletnie odzyskiwanie domeny, której wcześniej ktoś sztucznie pompował profil.

Pracujemy w modelu, w którym link building jest częścią pakietu GROW (od 1 290 zł/mies.) — razem z prowadzeniem bloga eksperckiego, opisami kategorii, optymalizacją SEO on-page, kwartalnym raportem widoczności. Klient nie kupuje od nas „linków na sztuki”. Kupuje strategię SEO, w której budowa profilu linkowego jest jednym z elementów — prowadzonym powoli, kontekstowo, z naciskiem na jakość domen i tematyczne dopasowanie.

Filozofia jest prosta. Wolimy mieć trzy dobre linki w miesiącu, niż trzydzieści złych. Wolimy mieć efekt, który widać po sześciu miesiącach i utrzymuje się przez kilka lat, niż chwilowy spike pozycji, który kończy się manualną karą. Wolimy odpowiadać klientowi „nie mamy nowych linków w tym miesiącu, bo żadna z domen, do których pisaliśmy, nie była warta umieszczenia tam linku” — niż wepchnąć cokolwiek, byle wyrobić plan.

To podejście nie wszystkim odpowiada. Klient, który chce widzieć w raporcie 30 nowych linków co miesiąc niezależnie od ich jakości, znajdzie agencję, która mu to dostarczy. My nie. Wybieramy klientów, którzy rozumieją, że SEO to maraton, nie sprint, i że budowa autorytetu domeny jest inwestycją kilkuletnią, nie kwartalną.

FAQ

Realny budżet link buildingu dla sklepu zaczyna się od kilkuset złotych miesięcznie i sięga kilku tysięcy w przypadku konkurencyjnych branż. Cena zależy od jakości domen, na które celujemy, od tempa publikacji, od tego, czy outreach prowadzimy własnymi siłami, czy korzystamy z pomocy publicystów. W LMW Commerce nie sprzedajemy link buildingu „na sztuki” — jest częścią pakietu GROW (od 1 290 zł/mies.), w którym profil linkowy buduje się równolegle z blogiem, opisami kategorii i całą strategią SEO sklepu.

Pierwsze sensowne sygnały (poprawa pozycji na frazach długiego ogona, wzrost wyświetleń w GSC) pojawiają się po 3–4 miesiącach. Realne efekty biznesowe — wzrost ruchu organicznego i sprzedaży — po 6–12 miesiącach. Każdy, kto obiecuje efekty „w miesiąc”, albo nie wie co robi, albo wprowadza w błąd. Link building to dyscyplina, w której tempo i konsekwencja decydują o wszystkim, a kwartalne cykle pomiaru są minimum, żeby cokolwiek powiedzieć.

Czy warto kupować linki?

Krótka odpowiedź — tanie hurtowe linki to dziś ryzyko, nie inwestycja. Google rozpoznaje schematy paczek, PBN-ów i farm contentu i regularnie je dewaluuje, a w skrajnych przypadkach nakłada manualne kary. Inwestycja w strategiczny outreach do tematycznie spójnych, jakościowych domen ma sens — ale to nie jest „kupowanie linków” w sensie sklepowym, tylko praca redakcyjna, która kosztuje czasu i kompetencji więcej niż się wydaje.

Co to są linki dofollow i czy tylko one mają znaczenie?

Linki dofollow (bez atrybutu rel="nofollow" / sponsored / ugc) to te, które przekazują pełny sygnał rankingowy do strony docelowej. To one realnie budują profil linkowy w sensie SEO. Linki nofollow i sponsored nie są bezwartościowe — generują ruch, świadomość marki, czasem sygnał zaufania — ale nie przekładają się na pozycje w wyszukiwarce w taki sposób, jak dofollow.

Tak, zwłaszcza w 2026 roku. Niskiej jakości linki z farm contentu, PBN-ów, katalogów, exact-match anchor stuffing i jednorazowe „ataki” 50 linków w miesiącu — to wzorce, które algorytm rozpoznaje i traktuje jako sygnał manipulacji. Skutkiem może być spadek pozycji, dewaluacja całego profilu linkowego, w skrajnych przypadkach manualna kara wymagająca długiego procesu odzyskiwania domeny. Dlatego rozmowa o tym, kto i jak buduje linki dla Twojego sklepu, jest poważna, a nie kosmetyczna.

Ile linków potrzebuje sklep, żeby się dobrze pozycjonować?

Pytanie źle postawione. Sklep nie potrzebuje konkretnej liczby linków, tylko spójnego, jakościowego profilu, który rośnie w naturalnym tempie. Trzy mocne linki z tematycznie spójnych domen mogą dać więcej niż trzysta słabych. Jakość domeny linkującej, kontekst tematyczny, naturalność dystrybucji — to są parametry, które mają znaczenie. Liczba w oderwaniu od tych parametrów nie znaczy nic.

Tak, można — ale wymaga to konsekwencji, czasu i znajomości branży. Dwie metody, które wymagają najmniej nakładów technicznych, a dają realne efekty: regularne komentarze eksperckie do mediów branżowych (jeśli masz wiedzę), oraz prowadzenie bloga eksperckiego, do którego ludzie sami zaczną linkować, jeśli treści są realnie wartościowe. Reszta — outreach, broken link building, digital PR — wymaga czasu, którego większość właścicieli sklepów po prostu nie ma.

Podsumowanie

Link building dla e-commerce w 2026 to dyscyplina, która nagradza jakość, kontekst i cierpliwość — a karze masówkę, schemat i pośpiech. Sklepy mają strukturalnie trudniej niż blogi, bo strony transakcyjne nie generują naturalnych linków, więc cała strategia musi opierać się na świadomym tworzeniu zasobów linkowalnych i równoległym outreachu.

Nie ma ścieżki na skróty. Nie ma paczki, którą się kupi i zapomni. Nie ma trzydziestu linków miesięcznie za 500 złotych, które realnie poprawiłyby pozycje sklepu. Jest natomiast wieloletnia praca nad autorytetem domeny, która — jeśli prowadzona jest sensownie — daje efekty dużo bardziej trwałe niż jakakolwiek inna inwestycja w SEO.

W LMW Commerce traktujemy link building jako część pakietu GROW (od 1 290 zł/mies.), razem z prowadzeniem bloga, opisami kategorii i całą strategią SEO sklepu. Pracujemy z klientami, którzy rozumieją, że SEO to maraton — i którzy szukają partnera na lata, a nie na kwartał. Jeśli to brzmi jak Twoje podejście, zacznijmy od audytu SEO Twojego sklepu — to jedyny sensowny pierwszy krok, zanim ktokolwiek zacznie rozmawiać o linkach.

Chcesz porozmawiać o profilu linkowym Twojego sklepu? Napisz na kontakt@lmwcommerce.com lub zadzwoń 727 700 275. Pełny cennik usług i opis pakietu GROW znajdziesz na naszej stronie.

Chcesz żebyśmy to zrobili dla Twojego sklepu?

30-minutowa rozmowa bez presji. Pokazujemy konkretnie co zrobić i ile to kosztuje.

Umów rozmowę →